Kibice > Mazowieckie Ekipy > Victoria Sulejówek

Victoria Sulejówek

 

Rok założenia: 1957

Zgody: ---

Układy: ---

Kosy: KS Wesoła (o ile to można nazwać poważną kosą)

Młyn: 20-70 (na ważniejszych meczach więcej)

Fan cluby: ---

Grupy: postanowiliśmy się na razie nie dzielić

Ziny: ---

Flagi: Brytyjka „Victoria Sulejówek”, „MLKS 1957”, barwówka, reprezentacyjna „Victoria Sulejówek”

Internet: www.mlksvikcia.fora.pl (forum fanów) www.mlksvictoria.ovh.org (strona klubu)

Opinia o Świcie i jego kibicach: W zasadzie poza turniejem w Pilawie nie mieliśmy kontaktu, a tam też za bardzo nie gadaliśmy, ale flaga Stoned Hunters zajebista. Każdy u nas ma jakieś swoje poglądy na temat innych ekip a ogólnie można powiedzieć że stosunek do Świtu jest obojętno-pozytywny ;-)



Historia życia kibicowskiego: Pierwszy zorganizowany ruch kibicowski w Sulejówku pojawił się już w sezonie 2000/01. Wtedy w młynku zazwyczaj było ok.15-20 osób głównie młodego składu (chociaż potrafiliśmy wybrać się do Wesołej w ok.35 osób mocniejszej ekipy). Wtedy jeszcze Victoria grała w a-klasie i w naszej lidze byliśmy jedyną ekipą. Najważniejszymi postaciami były osoby, które regularnie jeździły na Legię. Podczas tych podróży na mecze nawiązały one kontakty z fanami Mazovii Mińsk Mazowiecki. Zaczęło się kombinowanie jakichś wzajemnych odwiedzin, ale w tym samym okresie nasz ruch kibicowski zaczął podupadać, aż w końcu ekipa Masztowcy’01 po półtora roku zakończyła swoją działalność. Przez następne kilka lat fani z Sulejówka ograniczali się tylko do kibicowania Legii. Dopiero w rundzie wiosennej sezonu 2005/06 kilku zapaleńców uszyło nową flagę i pojawiło się na meczu z Białołęką, od razu dołączyło do nich kilku chłopaków ze starej ekipy, a z czasem sporo zupełnie nowych twarzy. Wtedy właśnie zaliczyliśmy prawie wszystkie wyjazdy, a niektóre w dobrych liczbach (Falenica 30, Marki 35), a na wyjazd na barażowy mecz z Radzyminem, który rozgrywany był w Ząbkach pojechało 60 fanów Victorii. Niestety jednak jakość tych ludzi pozostawiała dużo do życzenia(sporo dzieciaków, kilka dziewczyn) z czego skorzystał Dolcan i po meczu trochę nas ukłuł, obijając parę osób i krojąc dwa szale (jeden później odbity). To wydarzenie było pewnego rodzaju selekcją i wiele osób zrezygnowało z czynnego kibicowania na Victorii, w pewnym momencie zostało nas niewielu i młynek wahał się od 13 do 30 osób a wyjazdy to jednocyfrowe liczby. W tej sytuacji postanowiliśmy poukładać pewne sprawy i wszystko znów zaczęło się rozwijać, koniec rundy to już niezłe liczby, potem turniej kibiców w Pilawie, uszycie nowej flagi, flag na kijach i koszulek, a także gościnne wspieranie naszych znajomych na nielegijnych terenach. Na pierwszym meczu w rundzie wiosennej sezonu 2006/07 nasz młyn liczył 70 osób, a dalej może być już tylko lepiej.